Reklama:
Reklama:

Powrót do listy wiadomości

Najnowsze wiadomości

14 marzec 2017

Jaja Pegaza - czyli o pierwszym weekendzie VIII edycji TALK

 Jest piękny marcowy poranek, więc uważam, że to idealny czas by powspominać mój ukochany TALK i wszystko, co się na nim działo w inauguracyjny weekend. Robię tak od dawna, lecz tym razem mam okazję podzielić się tym, co myślę przy porannej kawie i fajce, na forum dzięki dobroduszności naszego TALK'owego Stern'a.

Moje przemyślenia mają nazywać się "jaja pegaza"... czy gryfa? Nie pamiętam. Wiem natomiast, że moje przemyślenia często są prześmiewcze, szydercze i kontrowersyjne, więc czytacie na własną odpowiedzialność a ja piszę to anonimowo, ze względu na wiedzę, że mamy w lidze dwie drużyny ze Starogardu a kilku z TALK'owców mieszka na Abisyni. 

 Jeszcze tu jesteś? Czytasz dalej? Upewnij się, że nie jesteś z Abisyni a w kieszeni masz zapas dystansu do siebie, cioci, wujka, dziadka, babci, chłopaka itd. 

 Pierwszy mecz inauguracyjny, czyli Starogard vs Starogard. No nie ma nic bardziej przemyślanego niż mecz rozpoczynający nowy sezon, między dwoma zespołami totalnie spoza naszego rodzinnego miasta. Clap Clap Stern. Zazwyczaj takie mecze rozgrywają mistrzowie z jakimś ciekawym zespołem. Wtedy też odbywa się ceremonia przekazania pierścieni mistrzowskich. No cóż, pofyfrana Liga, pofyfrane zasady. Inna sprawa, że w lidze nie ma ciekawych zespołów. 

 Przejdźmy pierwszego z zespołów. Powrót na nasze podwórko dla Fanatyków raczej nie był czymś, co chcieliby zapamiętać. Widać, że ostro się oszczędzali i chyba zaczęli od zakończenia ostatniego meczu w naszej lidze. Widok chłopaków po takim czasie, zaskoczył, nie ich obecnością a ilością miejsca, jakie zajmują niektórzy z nich. Tak już jest, że wiek rośnie wprost proporcjonalnie do liczby na wadzę. Chłopaki przed meczem nawet nie spotkali się na tzw. rzutówkę, bo procenty rzutowe naprawdę godne TALK'u. 0/19 za 3 (w tym 2 airball'e pana Filipa Rajkowskiego, pozdrawiam), 6/12 za 1 i 11/20 za 2. Drugi mecz wcale nie lepszy pod tym względem, może jedynie polepszyła się decyzyjność Fanatyków, bo za 3 tym razem tylko 10 prób, trafienia 2, ale za to jak cieszą, prawda? Reszty procentów nie będę przytaczał, bo są nudne. Podsumowując chłopaków: przydałoby się jakieś wiadro kondycji na głowę (poza Markiem). Znam dobre źródło, pani Henia sprzedaje na Targowej takie dobra. Jakby ktoś chciał zniżkę, mam kontakty, piszcie w komentarzach o więcej informacji. 

 No dobra to teraz Bolmet, czyli Damian i jego ptaszynki. Ćwierkają, że siedzi a tu niespodzianka. Oj Słowik, pracy u Lorda Varysa byś nie znalazł. Lepiej wychodzi Ci telemark przy rzucie, więc może skoki? Abstrahując już od metafor, to witamy w lidze kolegów z podwórka Słowika czyli Macieja Krasińskiego i Szymona Radomskiego. Życzę chłopaki, żeby wam się liga nie znudziła. No ale więcej robienia, mniej pier... jak to mówią w Stg, prawda? Ćwir, Ćwir na dachu. W sumie to na dwóch, a w kieszeni się nie przelewa. W każdym razie gratuluje dwóch wygranych na początku sezonu z ociężałymi kolegami ze Starogardu i osłabionym TCZ (ProCam, 997). Jestem ciekawy jak długo jesteście w stanie utrzymać ten run. 

 Czas na Tigers czyli nasz tegoroczny kandydat do najlepszej nowej drużyny TALK'u. Najostrzejszy Pazur w tej drużynie robi generalnie co chce? Ktoś kwapi się żeby go zatrzymać, czy sam mam wejść na parkiet? Chłopak w gorącej wodzie kąpany bo nadgarstek rozgrzany do czerwoności. 49 punktów w weekend 7 trójek no nieźle prawda? A jak powiem że to na 23 próby i 30% skuteczności? Tam po prostu nie ma kto grać. Paweł Lazer jest tylko  najsensowniejszym liderem tej drużyny. Mamy w niej nową twarz tj. Albert Doria - Dernałowicz (pisze się gorzej niż Giannis Antetokounmpo). Nie mniej jednak, jest to spore wzmocnienie dla Tigersów. Ten blok na naszym "MVikingP" godny uwagi. Jak was nie było to już opisuje: Nasz rudzik jak zawsze na spokojnie wchodzi sobie pod kosz w kontrze. Jeden krok dwutaktu, drugi, wychodzi w powietrze i wszystko było normalnie, aż tu świst, jakiś błysk i ni stąd ni zowąd wyrasta za nim Doria i przykleja piłkę do tablicy. Co to był za blok?! Tak upokorzyć MVP w swoim pierwszym meczu TALK'owym? Widzę w tym kolesiu coś więcej niż tylko trudne nazwisko. 

 Sześciokrotni mistrzowie TALK jakby jeszcze w trybie celebracyjnym. Tak bym podsumował ten weekend w ich wykonaniu. Prawdą jest to, że wygrali pierwszy mecz, ale to byli Tigers. W drugim meczu nie mieli składu, aż Graba musiał zagrać. Co się dzieje? Gdzie Sejmi? Ktoś mi powie? Może Mike Bibby? Ej Hibi, gdyby TALK wciąż był nagrywany byłbyś już na pierwszych stronach gazet i na plakatach w pokojach największych kibiców TALK'u (gdyby tacy istnieli). Tak mówię o bloku opisanym powyżej. Pierwszy mecz jako MVP i taki zawód... Miałem nadzieje, że nasz Viking pokaże więcej. Mam oczywiście na uwadzę, że TCZ promuje zespołową koszykówkę i jest swoistym odpowiednikiem SA Spurs z NBA. Przez to też przegrali drugi mecz z Bolmetem. Trzeba było wypuścić w pole waszego Vikinga, pozwolić mu łupić wioski i gwałcić dziewki, a wy postawiliście mu wielki mur tuż za brzegiem morza i pogroziliście Palcem. Trzeba wiedzieć kiedy można pozwolić sobie na zespołową koszykówkę a kiedy dać liderowi piłkę i patrzeć jak robi miazgę z przeciwnika. Podpowiem: wtedy kiedy na ławce jest mniej niż 3 zmienników

 Nasz Beniaminek z Malborka o nazwie "Malbork7". Gratuluję kreatywności chłopaki. Mecz z Tigersami, więc najlżejsza kara od Stern'a, żebyście się nie zniechęcili. Wiem, wiem - pierwszy mecz z sędziami, pierwsze koty za płoty... ale nauczcie się grać w koszykówkę. TALK pomoże. Ptaszki ćwierkały że Mateusz Michalski jest dobry i może coś zdziałać. Dzisiaj te ptaszki nie dostaną karmy po tym co zobaczyłem. 

 Basket Team, czyli drużyna znanego i lubiango przez wszystkich Patryka Nagórskiego. Kiedyś wkurzał konkurencję tym, że sprowadzał do zespołu najlepsze kąski z Free Agency w off-season. Teraz nie ma wzmocnień, oprócz Janka Smotera i typa, którego nie znam. Generalnie nudy. Widocznie tankuje w tym sezonie i szykuje coś grubego na play-offową edycję jesienną. Miejmy nadzieję, że ruszy z miejsca w przyszłym sezonie. W tym nie będzie nic do opisywania. 

 Last but not Least... Devils. Oj nasi starzy dobrzy Devilsi. Wszyscy wiedzą co grają, wszyscy znają ich mocne i słabe strony. Jednak nasze dziadki jeszcze dobrze się trzymają. Widać znaczący regres w kondycji, szybkości akcji, skuteczności... ale to nasi Devilsi, nic ich nie zastąpi. Rogi zawsze będą mieć, i na te rogi nadzieją jeszcze wiele trofeów, po pokonanych zespołach. Doświadczenie robi swoje, mimo tego że muszą brać czas w każdej kwarcie żeby odpocząć. Inna sprawa, że może im zabraknąć tych czasów na obgadanie Late Game Situations tak jak to się stało w przegranym meczu z Fanatykami. Mimo akcji 3+1 Eddiego na kontakt punktowy i dobitkę Loyd'a po niecelnym wolnym, przegrali mecz 3 punktami. Dlaczego? Nie tylko przez wykorzystanie wszystkich czasów na 4 minuty przed końcem 4 kwarty, choć był to znaczący czynnik. Drugie kwarty w wykonaniu Devils to jest katastrofa. Nie ma wtedy co oglądać. Jeśli jesteście na meczu Devils i kończy się pierwsza kwarta w meczu na styku to idźcie na fajkę, do Lidla po bułki albo po prostu strzelcie sobie komara na pobliskich materacach przy trybunach. Gwarantuje, że po przebudzeniu się na 3 kwartę będzie około 10 w pupę. Przykład? Daleko nie trzeba szukać. 12:3 do tyłu w drugiej kwarcie w meczu z Fanatykami, gdzie pierwsza skończyła się remisem po 12. Czego więc potrzebują na ten czas Devilsi? Kogoś świerzego, kogoś młodego, lojalnego, kto później przejmie pałeczkę prowadzenia zespołu i będzie kontynuował tradycję obalania przynajmniej 2 piw przed każdym meczem. No i powrotu Maćka Gila. 

 Na koniec tego jakże długiego tekstu, jeśli dalej to czytasz, proszę o pomoc. Napisz w komentarzu twoją propozycję na nazwę tego... czegoś co piszę.

 Miłego dnia wszystkim. Pisał to Kucharz TALK'u

 

Pokaż wiadomości

Reklama: