Reklama:
Reklama:

Powrót do listy wiadomości

Najnowsze wiadomości

16 czerwiec 2017

6te "Jajo Pegaza"

6te "Jajo Pegaza"

Witam wszystkich serdecznie, którzy to jeszcze czytają.

Niby jest, co komentować, bo Tigersi wygrali swój pierwszy mecz w sezonie a Malbork prawie pokonał Devilsów.

 

Tak, więc pierwszy mecz, czyli Tigers vs BASKET Team

BASKET od dłuższego czasu Tankuje jak już zostało dawno tutaj napisane, ale jest to doprowadzone do granicy przesady. Jeśli nie w zeszłych kolejkach to na pewno po tej z czystym sumieniem mogę to powiedzieć. Widać bardzo wyraźnie, że Patrykowi już naprawdę brakuje pomysłu na nowych graczy, a w szczególności trudno mu namówić starych by pozostali by dalej walczyć dla tego zespołu. Są z tym tak wielkie problemy, że aż Tigersi wygrali

potyczkę prawie 10oma punktami bez Lasera. Oczywiście nie można przeczyć dobrego meczu Suchego, którego 21 pkt pomogło i wyrasta na następny naostrzony pazur tego zespołu. Gratuluje też Dorii powściągliwości w popełnianiu fauli. Tylko jeden w całym meczu. Nie wiem czy to przez brak frustracji czy był to zamierzony zabieg. W Baskecie wystąpił nawet sam Paul George, ale drużyna jest w tak opłakanym stanie, że nawet jego 1/5 za dwa i 0/4 za trzy na nic się nie zdało.

On to the next one

Malbork vs Devils

No tak Malbork Malbork Marlboro... Czy jest coś lepszego niż obserwowanie drużyny, która nie potrafi nawet dokonać poprawnej zmiany na początku i patrzeć jak dojrzewa w ciągu sezonu by osiągnąć statut drużyny „ Nie doceniasz mojej mocy” zamiast, „w jakiej pozycji chcesz mnie dzisiaj brać? ”. Tak było z zespołem z Kaliski i tak jest teraz z Malborkiem. Mimo porażek, każdy kolejny mecz jest uważany wszem i wobec za sukces. Już nie, dlatego, że licznik lotnych zmian wynosi zero, ale dlatego, że nie można już tego nazwać pornografią. Devilsi jednak nie dają już rady. Liczę na nowe twarze pod banderą dziecka – diabełka, albo zmieńcie logo na Dumbledore'a z rogami i brodą zamoczoną w kuflu piwa.  

BOLMET vs ProCam-TCZ

Czyli Instant classic jak to amerykanie zowią. Ten mecz był po prostu perełką jakiej TALK potrzebował w ty sezonie. Dziękujmy Bogom koszykówki za manifestacje i mecze w gdański, przez które kluczowi zawodnicy TCZ nie mogli dotrzeć na mecz. Dziękujmy Bogom koszykówki za pobłogosławienie Marcina Słowikowskiego Macieja Kraśniewskiego i Macieja Wojciechowskiego przed tym meczem. Powitajmy również Piotra Rózgę wśród zawodników TALKu. Przyjmijmy z powrotem Kamila Neuberta. W tym meczu padło aż 17 trójek i aż 6-7 z nich padło w kluczowych momentach spotkania. Słowik (autor 4 trójek) 2 razy rzucałby wyprowadzić BOLMET na 1-pkt prowadzenie. Rózga trafiał 2 razy by odpowiedzieć Słowikowi i powiększyć przewagę TCZ do 4-5 pkt. Syn komisarza trafił w ostatnich sekundach by wygrać zwrócić przewagę TCZ. Po tej akcji zostało 6 sekund do końca meczu i kiedy ProCam już się cieszył z wygranej, Szymon Radomski szarżował na ich kosz. Na Talk'owej nie ma zegara po obu stronach boiska i Szymon nie zdając sobie sprawy z tego, że ma jeszcze 4 sekundy, zatrzymał się przed linią rzutów za 3 i oddał rzut. Okazała się to być cegła, lecz jeden człowiek okazał się być w dobrym miejscu w idealnym czasie. Korsakowi piłka wpadła sama w ręce i równo z końcową syreną zdobył swoje pierwsze i najważniejsze pkt w tym meczu. Takiego czegoś dawno nikt nie widział na TALKu. Widownia wreszcie żyła, laski piszczały i rzucały staniki na parkiet a facetom wychodziły gały z oczodołów z niedowierzania. Myślę, że jest to początek wielkiej rywalizacji. Większej od DevProcam, która już się skończyła nawiasem mówiąc. Idealny mecz z perspektywy widza, swoisty horror, którego dawno nie było widać na parkietach TALKu.

Fanatycy vs Tigers

Kolejny brak Lasera, z innym nieco skutkiem dla Tigersów. Laser zagłady zresztą dużo by nie pomógł drużynie noszącej moro. Fanatycy przyjechali załatwić sprawę, otrzepać się i wrócić do domu. Fakt faktem długo zwlekali z przebraniem się, ale to dlatego, że nie wiedzieli czy Tigersi w ogóle się pojawią. Pamiętajmy, że ostatnie „spotkanie” tych drużyn zakończyło się walkowerem. Jeszcze lepszy występ niż w przed dzień zaliczył suchy (25pkt), który wyrasta na kapitana z krwi i kości. Widać, że koleś ćwiczy ten rzut. Poza tymi wydarzeniami naprawdę nie ma nic więcej godnego uwagi w tej rywalizacji. Może byłoby jednak lepiej wytoczyć laser zagłady? Nie wiem, raczej nie. Fanatycy nie byli okrojeni, bawili się jak kot z myszką.

BASKET vs MALBORK

Długo czekaliśmy, ale w końcu jest. Wielkie, kolorowe, przepełnione szczęściem i radosnym krzykiem, zwycięstwo Malborka. BASKET nie zawiódł brakiem zawodników, Tigersi musieli pożyczyć parę zawodników, by mogli przegrać po raz drugi tego dnia. Malbork? Malbork grał po prostu swoje podążając za Matt'em... Barnes'em. Sorry ale nie mogłem się powstrzymać. Nadal grali kontrą, nadal rzucali dużo trójek (13% skuteczności, ale więcej nie było potrzeba), nadal twardo bronili. To nieudolności Basketu pozwoliły Malborkowi na uszczknięcie tego pierwszego zwycięstwa. Jednak to nie może ujmować i w moich oczach zwycięstwo jest cały czas pełnoprawne.

TCZ vs Devils

Brzmi jak dobry mecz prawda? Niestety, zawiodę was. Wynik mówi sam za siebie. Devilsi już w pierwszej kwarcie wymachiwali białą flagą jak najęci. ProCam natomiast jakby tego nie widział i kontynuował natarcie, pozostawiając po sobie jedynie pył jak szarańcza. Do składu wrócili policjanci ale reszty nie było widać. To co wzbudza uwagę to różnica asyst obu stron i fatalna skuteczność Devils. 20 do 2 w asystach i 0/25 za trzy drużyny Devils. W trumnie też nie wyglądało to kolorowo bo Devilsi trafili jedynie 15 z 41 rzutów. Słabo jak na nich. Moje przewidywanie niestety się sprawdzają i drużyna najzwyklej się starzeje. Boją się tego oczywiście nie tylko Devilsi ale i liga, patrząca już w przyszłość. Z głębokim smutkiem jest na to patrzeć, bo są to naprawdę równi goście. Nie ma Manu, nie ma Gila. Bez tych świeżych nóg Devilsom jest ciężko i nic tego nie ukryje. Nic tylko życzyć powodzenia komisarzowi w namawianiu chłopaków do dalszej gry. 

Pokaż wiadomości

Reklama: